czwartek, 11 lipca 2013

Dzieeeń doberek.
   Dzisiaj od rana wydzwaniałam, denerwując się, w pewnym momencie nawet mi łzy ze złości poleciały, ale tylko dlatego że byłam zła na siebie, za swoją bezmyślność. No, ale co miałam zrobić, czasu już nie cofnę, więc jedyne co mi pozostało to działać. Bałam się, że nic nie załatwię, że nie będzie wyjścia z tej całej żenującej sytuacji wyjścia, było by ale nie zadowalające. Mimo, że udało się to też faktycznie nie tak jak chciałam, raczej jeszcze nic nie wiadomo, nie chcę zapeszać, ale słysząc parę zdań w słuchawce mego telefonu, ucieszyła mi się micha. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli, że już nie zawiodę ani siebie ani moich bliskich. Postaram się jak będę mogła. Oby się udało, trzymajcie kciuki. Jak się uda to sama tam nie będę. To też jest dobra wiadomość.
   Dzisiaj znowu dzień bez mojego misia, za to jutro czeka mnie wczesna pobudka i jechanie po moje papiery ze szkoły. Muszę mi je dać, może nie mi ale jak nie wyobrażam sobie że mam wyjść ze szkoły bez nich. A w poniedziałek do drugiej szkoły, zanieść wszystkie papiery. Uda się, inaczej być nie może.
   A wczorajszy dzień spędziłam bardzo miło, znowu u boku mojego szczęścia. I znowu lody :D może nie powinnam, bo ciągle mnie choroba trzyma, ale nie da się oprzeć w taką pogodę. No, ale staram się mimo wszystko oszczędzać i dbam żeby się znowu nie rozchorować.





;* P. <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz