Zawsze przy reprezentacji Polski, nie ważne czy to siatka, noga, tenis, skoki, ważne że Polacy, to przeżywam to jak głupia. I cieszyłam się każdym punktem, ale gdy zaczęliśmy przegrywać zaczęłam się mocno denerwować, i jeść ile się da z nerwów. No, ale jak było wiadomo wygraliśmy, wierzyłam w nich. Wiedziałam, że wygramy heh, chociaż mecz nie należał do najlepszych. Strasznie chciałabym się znaleźć na trybunach takiego meczu, móc to poczuć na własnej skórze, zobaczyć to na żywo. Może kiedyś wybiorę się na taki mecz, mam taka bynajmniej nadzieję. Niedługo MŚ w Polsce, do tego nie daleko jak by nie patrzeć, bo Wrocław. Tam to bym chciała, ale pod warunkiem, że akurat mecz był by z naszymi, a to też różnie. Wierzę, że damy radę. Mamy dobrych siatkarzy, wierzę że nas nie zawiodą.
A dzisiaj jadę w końcu do mojego Ukochanego ;* tak się za Nim stęskniłam, że jak go zobaczę to go nie puszczę. Chociaż pewnie będzie marudził, że zmęczony jest blablabla, a ja jak to ja zacznę być jego małą wkurzającą przylepką. No, ale co ja mam poradzić, że tak uwielbiam być przy Nim, obserwować to co robi, czuć jego ramiona ;*
a tym czasem idę posprzątam w domku, a później ogarek i do Pawełka.
Miłego poniedziałku ;)
~ Pamiętaj, i rób to co kochasz.


misiaczki <3
OdpowiedzUsuń